Społeczność
blog.ekologia.pl   Blogerzy   Yarpen Zirgin   Wigilijny karp
3

Wigilijny karp

Jak przeczytałem na Onecie, rząd zabrał się za kwestię uboju karpii z okazji wigilii. Zgodnie z najnowszą nowelizacją ustawy, zabijanie ryb ma dokonywać się w taki sam sposób, jak i pozostałych kręgowców.Pomijając różne aspekty tej sprawy (czyli wynikający z niej zakaz zabijania ryb w domu), najbardziej zaintrygował mnie w artykule zapis:

(...)uśmiercanie zwierząt powinno odbywać się tylko poprzez uderzenie w głowę. Bezwzględnie nie mogą przyglądać się temu dzieci. Dlatego w punktach sprzedaży, powinny być wydzielone specjalne miejsca, gdzie karp będzie zabijany i patroszony. Osoba, która ma się tym zajmować, powinna mieć wykształcenie co najmniej zasadnicze zawodowe.

Inaczej mówiąc, niedopuszczalne jest zabicie ryby przed ocięcie jej głowy jednym ciosem topora czy noża. Co ciekawsze, najwyraźniej nasi rządzący uważają, że osoba bez wykształcenia zawodowego nie jest w stanie sobie przyswoić techniki ogłuszania ryby. Widać wg. nich uderzenie np. trzonkiem noża w głowę przekracza zdolności człowieka po podstawówce.


Zadziwił mnie natomiast fragment na temat o zakazie przyglądania się uboju ryb przez dzieci. Przyznam się bez bicia: Wychowałem się na wsi i wielokrotnie, jako małe dziecko, przyglądałem się "brutalnej" scenie zabijania ryby, a potem jej patroszenia. Ba! Było to powiązane z zabawą, ponieważ bardzo fajnie się strzelało z pęcherza pławnego. Nigdy nie miałem problemu, że płakałem, aby nie zabijac ryby. Od małego byłem bowiem wychowany, że losem karpia wigilijnego jest patelnia i trzeba go wcześniej zabić. Może nasi rządzący powinni więc zabrać się za poprawienie programów, aby uczyć dzieci, że to mięsko, które jedzą w domach, nie bierze się z niczego, ale pochodzi ze krów, świń, kur itd.. Wtedy nie będzie problemu ze zszokowanym miastowym dzieckiem, które przeżywa traumatyczne chwile widząc, jak zabijany jest karp na wigilię.



Ps. Jak byłem mały, to widziałem również szlachtowanie kur i królików - niestety, świnie były zabijane zbyt wcześnie rano (musi się solidnie wykrwawić), abym zdążył na to przedstawienie. Widziałem również ich patroszenie.

Ten wpis czytano 622 razy.
Ciekawie to opisałeś.Zabijanie dla mięsa to temat rzeka. Najważniejsze,że zajdą zmiany (mam nadzieję,że w praktyce odczujemy to już w przyszłym roku) i ta głupawa tradycja będzie ograniczona do minimum (bo oczywiście pokątnie taki handel może istnieć dalej ale już nie na taka skale). Bardzo mnie to zawsze irytowało - zamęczanie czyli transport i duszenie zarówno w sklepowym basenie jak i potem... bezsens. najmniej ważne jest w tym wszystkim zabijanie.Bardziej ważne jest to,że jest szansa na zakaz sprzedaży żywych karpi a to oznaczałoby dużo przyjemniejsze święta. U mnie ta tradycja nie jest w rodzinie praktykowana ale widzę,że ludzie często kierują się tym "co wypada" zamiast co podpowie rozum dlatego dobrze,że ktoś pomyśli za nich... Asiu,ciekawe pytanie bo ta tradycja zdaje się nijak ma się do świąt w sensie religijnym.  
Jacek Kul - Poniedziałek, 03 Styczeń 2011 01:37
Ciekawa jestem jaką pozycję przyjął by kościół gdyby tradycja wigilijnego karpia była uwarunkowana w tradycji chrześcijańskiej.
Asia - Piątek, 12 Luty 2010 18:27
Czego współczujesz? Poza tym: "Rzeź" to pojęcie względne. Człowiek, jak by nie patrzeć, zwierzątka spożywać musi, bo nie wszystko da się wydobyć z roślin.  
yarpen-zirgin - Poniedziałek, 21 Grudzień 2009 11:13